Co, twoim zdaniem, zdarzyłoby się, gdybyś urodził się niewidomy i nagle odzyskał wzrok w wieku 50 lat? Takie przypadki były szczegółowo badane (Gregory, 1974; Sacks, 1999) i chociaż światło było prawidłowo przetwarzane w oczach, ludzie ci nie zdawali sobie sprawy z tego, że widzą twarz człowieka (osoby, która zdjęła ich bandaże), dopóki nie przemówił on do nich. Dlaczego? Gdybyś miał pomóc takiej osobie przystosować się po przywracającej wzrok operacji, to co byś zrobił?
Z perspektywy osoby widzącej i zachwyconej światem wizualnym czymś strasznym byłaby dla mnie utrata wzroku. Myśląc o osobie, która długie lata nie widzi i nagle odzyskuje wzrok, uważam, że nie byłoby dla niej nic bardziej fantastycznego,móc czerpać ze świata ruchu i kolorów. Czy tak naprawdę by było?
Mogę sobie tylko wyobrażać, jak to jest przejść od świata ciemnego do rzeczywistości bombardującej obrazami. Myślę, że to może naprawdę wystraszyć taką osobę. Ogrom bodźców, które docierają nagle do takiego człowieka mogą być przerażające. Mogę to porównać do uczucia, kiedy po raz pierwszy korzystałam z komputera, albo internetu. Znam z dzieciństwa przypadek kobiety, która w starszym wieku po raz pierwszy oglądała telewizję. Kiedy przychodziła do sąsiada, żeby zobaczyć dziennik telewizyjny ładnie się ubierała, bo była przekonana, że prowadzący program ją widzi. Myślę też, że odczuwała pewną ulgę, kiedy telewizor wyłączono. Ta kobieta nie rozumiała tego co się działo i myślę, że osoba odzyskująca wzrok po wielu latach też nie rozumie co się dzieje i jak to ma interpretować.
To, że osoba która pierwszy raz widzi twarz człowieka nie rozpoznaje jej jako twarzy wydaje mi się dosyć logiczne, przy stwierdzeniu Edwarda T. Hall’a, że widzenie jest procesem aktywnym, w którym bierze udział nie tylko oko, ale także mózg i procesy pamięciowe i skojarzeniowe. Czyli syntetyzujemy doświadczenia. Człowiek pozbawiony wzroku nie mógł zrozumieć, że twarz to twarz człowieka dopóki ta twarz nie wydała z siebie dźwięku, który on znał i rozpoznawał, jako głos człowieka. Edward T. Hall w swej książce „Ukryty wymiar” pisze: „mówiąc o widzeniu, trzeba zawsze wprowadzać rozróżnienie pomiędzy obrazem na siatkówce a obrazem postrzeganym przez człowieka. Znakomity psycholog z Cornell University, James Gibson(...)wprowadził dla pierwszego z nich termin „pole wizualne”, a dla drugiego zaś „świat wizualny.” Tak więc ten uleczony człowiek miał już pole wizualne, ale jego świat wizualny jeszcze nie istniał. Hall podaje porównanie do nauki języka. Kiedy uczymy się obcego języka z swoim kraju, wydaje nam się, że go rozumiemy, a kiedy wyjeżdżamy do innego kraju i słyszymy rozmowy w obcym języku jawi się on nam jako szum, dopiero z biegiem czasu jesteśmy w stanie rozpoznać słowa.
Myślę, że lepiej byłoby rehabilitować uleczoną osobę w odludnym miejscu, powiedzmy na wsi, gdzie krajobraz jest w miarę spokojny. Miasto byłoby bardzo męczące dla takiej osoby. Zbyt dużo bodźców przytłaczałoby i męczyłoby.
Dobrze byłoby stopniowo pokazywać takiemu człowiekowi nowe obrazy w kontrolowany sposób, taka nauka rzeczywistości wizualnej. Np. rehabilitant pokazywałby takiej osobie obrazy połączone z zapachem, lub dźwiękiem. W ten sposób można byłoby poznać wizualną stronę tego, co znało się wcześniej używając innych zmysłów. Przed wprowadzeniem takiego człowieka w normalne życie można by mu pomóc pokazując instruktażowe filmy, które byłyby połączone z emitowaniem w tym samym czasie zapachu.
Myślę, że również należałoby takiej osobie pokazać mimikę twarzy, żeby umiała skojarzyć dany grymas z wyrażanym uczuciem. Gestów także musiałaby się nauczyć. Nabycie tych dwóch umiejętności pozwoliłyby jej funkcjonować w społeczeństwie.
W każdym razie ogromnie trudne jest przystosowanie się do życia niezależnie od tego, czy się traci czy odzyskuje wzrok.